Witam
Dzisiaj kupiłem sobie nowe akwa dla żółwi. Trzystulitrowy baniak, który stanie u mnie w poniedziałek(/wtorek), kosztował mnie 290zł. Teraz przede mną budowa hydroponiki, nadbudówki, szafki, wybiegu, oświetlenia itd. Więc dobra informacja dla majsterkowiczów- wszystko postaram się dokładnie opisać i sfotografować, mam zamiar stworzyć coś w rodzaju „Powstawanie akwa od A-Z”. Teraz czekam na napływ gotówki i zaczynam.
Pozdrawiam, lipa
Mustafarai – Protest
Buh! po ciężkim dniu odprężenie
Buh! w dobrym towarzystwie upalenie
Boski chill-out mógłby trwać na wieki
Obserwacja faktów przez ciężkie powieki
Palę co Jah dał, Jah błogosławił
Babilon wolności we mnie nigdy nie zdławił
Na bok agresja, na bok społeczna presja
NyaBinghi, RabaDaab sesja
Ziele, wasze zdrowie przyjaciele
Gandzia do powiedzenia ma nam zawsze wiele
Lepiej żebys pił niż palił – twierdzi społeczeństwo
Z tym, że ziele to spokój, alkohol to szaleństwo
Rud boys, a rud Rastafaraj
Jah, Jah błogosław, a głupców pokaraj
Węszą skurwysyny upraw szukając
Słudzy szatana narkotykiem nazywając
Sodoma i Gomora, Babilon się pali
Chwała ci Selasie, niech Watykan się pali
Płonie, płonie kolejny joint w Babilonie
Następna dusza nasza, radość w Syjonie
Trochę pozytywu w negatywnym świecie
Czemu tego nie widzicie? legalizacji nie chcecie?
Me and my brothers
Listen sisters too!
I like gandzia something say
And I now this is true.
In the Babilon, we need a grass
Czemu ja nie mogę palić? oni mogą wódę chlać
Co to da i tak buraki dalej będą fetę ćpać
Demokratyczne zaprzeczenie podstaw demokracji
Chcecie wojny? ja będę bronił moich racji
Jawne dyskryminowanie, trzy lata za posiadanie
Co ganja jest wstępem? pewnie sranie w banie
Nie chce to nie weźmie – przecież swój rozum ma
Dajcie wreszcie spokój, dajcie spokój, dzieciom Jah
Panie sędzio nie rozumiem w czym cała sprawa
Boskie dzieło, Boskie ziele, tym dla mnie jest trawa
To moja wiara, mój kult, mam dość poniżania
Gdzie sprawiedliwość, gdzie równość, gdzie wolność wyznania
Gdzie wolność kultów w Konstytucji zapisana
Chcecie rewolucji? ja wam ją dam
Z szarych bloków, proste, prosty Rastaman
(Pierdolę) nie będę głosował w waszych wyborach
Beze mnie wybierzcie swego władcę – potwora
Ja wierzę w Jah, żaden rząd tego nie ograniczy
Głupcy na grobie wolności nowy milion zniczy!
Witam

Ostatnio chodzą mi po głowie myśli o polskiej tolerancji. Zauważyłem dziwną mentalność, która występuje w wielu polakach. Mianowicie, wszystko co inne, nieznane, nowe musi zostać odrzucone, baaa - zniszczone. Jeżeli ktoś nie akceptuje odmienności i zostawia to dla siebie, to pół biedy. Problem zaczyna się gdy jakiś debil musi pokazać całemu światu swoją niechęć, agresję, nie spocznie do momentu, gdy jego ofiara (czytaj: niewinny człowiek, który „zawinił” jedynie tym, że jego orientacja seksualna, kolor skóry, religia i chuj wie co jeszcze, nie zgadza się z poglądami oprawcy) nie podda się. Zupełnie nie rozumiem takich ludzi. Bo czym się różni homo od hetero, murzyn od białego, żyd od katolika?? Czy przyjaciel homo jest gorszym przyjacielem niż przyjaciel hetero?? Czy to, że wybranka naszego serca ma inny kolor skóry, czy modli się do innego boga niż my, definitywnie skreśla ją z naszego umysłu?? Przecież to jest chore, tak myślało się 500 lat temu. Poza tym, widzę jakąś debilną rywalizację pomiędzy subkulturami. Młodzi ludzie, zamiast się jednoczyć, toczą jakieś idiotyczne konflikty. Ja, jestem metalem, mam przyjaciela skate. On toleruje mnie takim jakim jestem, ja akceptuje go takim jakim jest. I to jest normalna sytuacja. Gdybym posługiwał się tak ograniczonymi horyzontami jak większość tego społeczeństwa, nie znałbym zajebistego kolesia, tylko dlatego że inaczej niż ja nosi spodnie.
PS: Wpis niepełny, mógłbym napisać jeszcze kilka stron, ale po co?? Przekazałem to co chciałem. Jeżeli ktoś chce i nie jest ostatnim debilem to zrozumie o co mi chodzi. Nie piszę dla debili (właściwie to dla nikogo nie pisze…), więc wpis kończę na rozpoczęciu.
Pozdrawiam, lipa
W Sierra Leone jedynie co piąte dziecko dożywa piątego roku życia. Przyczyną jest bardzo zła sytuacja materialna ludzi, oraz brak jakiejkolwiek pomocy medycznej.
Episkopat polski ubiega się o uzyskanie 30mln dotacji na budowę świątyni opatrzności
Będą słać dary ze złotej wieży…
Witam
Jak zapewne wszyscy wiemy doszło wczoraj do strasznego wypadku, w katastrofie wojskowego samolotu zginęło 20 osób. Wyrażam swój smutek, oraz składam kondolencje wszystkim rodziną ofiar. Rozumiem, że to straszna tragedia, zginęli synowie, ojcowie, mężowie…
Jednocześnie chciałbym zaznaczyć swoje zbulwersowanie ogłoszoną żałobą narodową. Jest to ewidentna gra polityczna. Żałobę narodową ogłasza prezydent po śmierci wybitnej osobowości lub z powodu wielkiej katastrofy. Z całym szacunkiem dla ofiar, oraz ich rodzin, ale to nie była wielka katastrofa. Podczas wakacji 2004r. (akurat ten rok jest najłatwiej opisać, ponieważ jest najwięcej danych na ten temat) doszło do 8800 wypadków drogowych. Zginęło 957 osób, a 11 700 zostało rannych. Co daje 16 ofiar śmiertelnych oraz 195 rannych dziennie. Bardzo przepraszam, ale dlaczego wtedy nie została ogłoszona żałoba narodowa?? Czyżby widowisko oraz szum medialny wywołany wypadkami samochodowymi był zbyt mały?? Przecież roztrzaskany samolot i opłakujący go prezydent, jest lepszym widokiem niż auto owinięte wokół drzewa. Jest po prostu bardziej medialny. Poza tym, nieco dziwne by było gdyby prezydent mówił o każdej tragedii. A tak, rozwalił się samolot, 20 ofiar, więc największy chomik świata zwęszył okazję pozyskania kilku wyborców. Bo parzcież pomlaszcze sobie. Powie że jest mu bardzo przykro. Uroni sztuczną łzę. Powie że ma w sobie wiele empatii, choć zapewne nawet nie zna znaczenia tego słowa. Obieca zapomogi dla rodzin ofiar, bo przecież rodziny tych którzy zginęli w samolocie są bardziej poszkodowani od tych, którzy zabijają się „normalnie”, w samochodach, bo im jakoś nikt nie przyznaje szczególnych dotacji.
Jeszcze raz podkreślam, bardzo mi żal tych ludzi, współczuję rodziną ofiar. Po prostu boli mnie to, że nasz prezydent na każdym kroku prowadzi kampanię. Wydawać by się mogło, że tak „wierzący” człowiek jak on, okaże choć trochę człowieczeństwa. Jak widać nawet coś tak strasznego jak śmierć, może zostać potraktowane przedmiotowo przez głowę państwa…
Pozdrawiam, lipa
Witam
Musiałem napisać na lekcję polskiego reportaż. Tak się złożyło, że miałem wyjątkowo nudną niedzielę więc postanowiłem napisać go „fajnie”, nie trzymając się żadnych instrukcji. Myślę że ciekawie mi to wyszło.
Poniedziałek. Koniec trzeciej lekcji. Wychodzę z klasy, chcę przedostać się w okolice świetlicy. Nie jest to jednak takie proste, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Na korytarze już wytoczyła się harda przeróżnych stworzeń. Po ostrej walce plecakiem oraz barkiem, udaje mi się dostać do szatni. Jednak nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Wiem, że tam za mną zostało wiele ciężko rannych osób. Zostali ranni w starciu z plecakami osób, które zmierzają na zupy lub papierosa. Plecak to taka szkolna kosa- świetna broń w walce z tłumem.
Koło schodów mijam grupkę nauczycieli, on są najgorsi. Po wielu latach ciężkich studiów przychodzą do szkoły, gdzie dotyka ich szara rzeczywistość. Leniwa, bezczelna młodzież oraz płace z których nawet ludzie z „niepełnym podstawowym” się śmieją. To może tłumaczyć ich frustrację. Zmierzają szybko do jedynego, bezpiecznego dla nich miejsca- pokoju nauczycielskiego. Wspomniałem już, że oni są najgroźniejsi, nie chodzi jednak o cios fizyczny, bo po wielu latach spędzonych nad książkami, ich mięśnie są w fazie całkowitego zaniku. Taki belfer każde swoje życiowe niepowodzenie może przelać na ucznia. Zazwyczaj wyciągają broń tępą, czyli kartkówki. Czasami jednak przechodzą do całkowitej ofensywy, uciekają się wtedy do takich chwytów jak branie ucznia do tablicy czy organizowanie wolnej godziny lekcyjnej, zwanej przez nich sprawdzianem lub pracą klasową.
Idę dalej, obok gabinetu matematycznego wyczuwam woń fluidu. Szybko orientuję się, że to miejscowa banda wielbicielek źle dobranego makijażu, koloru różowego oraz wszystkiego ci kolorowa prasa określi mianem „cool”. Staram się ominąć tą grupę jak najszerszym łukiem, jednak mój finezyjny plan bierze w łeb. Jedna z wielbicielek fluidu wpada na mnie ze śmiechem przypominającym okrzyki godowe dzikich świń. Zadaję szybki cios plecakiem i uciekam. Zatrzymuję się nieopodal gabinetu językowego żeby zobaczyć straty, jakie poniosłem w tej nierównej walce. Ściągam sweter i widzę, że na plecach mam idealnie odbitą podobiznę tej dziewczyny. Zastanawia mnie tylko to, dlaczego na tej szminkowo-pudrowej plamie jest tyle jaśniejszych punkcików. Po krótkiej medytacji dochodzę do wniosku, że to pryszcze ukryte pod „tapetą” wywarły większy nacisk na te miejsca i dokładnie zaznaczyły swoją obecność. Cóż… idę dalej. Bez większych przeszkód udaje mi się pokonać pozostały odcinek drogi.
Wchodzę na świetlicę. W drzwiach dochodzą do mnie odgłosy mlaskania wywołane przez konsumujących uczniów. Siadam cichutko na krześle i zjadam bułkę. Wychodzę na korytarz. Na horyzoncie widzę Panią Bednarz zmierzając w stronę klasy geograficznej. Wiem już, że za moment zadzwoni dzwonek, liczę w myślach do trzech. Dźwięk dzwonka wypełnia korytarz. Czeka mnie geografia i 45 minut słuchania o tym, że jestem głupi i nic nie umiem.
Pozdrawiam, lipa
Witam
Wkurwiają mnie sępy, ludzie którzy ciągle coś od nas chcą. Jednak nie wszystkie. Typowe sępy można podzielić na dwie grupy. Pierwsza to sępy niewdzięczne, czyli takie które nie powiedzą nawet dzięki. Bo przecież to że ich dokarmiasz, dajesz im zadanie, robisz za nich 1000 innych rzeczy im się należy. Nie lubię takich ludzi. Sam nie jestem osobą która nadużywa słów takich jak dzięki, ale do chuja, czy wystawiając rękę po zeszyt, bułkę, kubek czy prosząc by zrobić coś innego, tak trudno jest powiedzieć „dzięki”?? I nie chodzi tu o jakieś dziękowanie z bananem na ryju i przytaknięciem. Po prostu normalne, ludzkie, rzucone od niechcenia „dzięki”. Najgorsze jest jednak to, że tacy ludzie uznają jedynie sępienie jednostronne, tzn. im się coś od ciebie należy, ale tobie od nich już nic, wtedy już cię nie znają. Takich ludzi poza określeniem mianem sępów można nazwać chujami, pizdami, debilami, idiotami, wpisz_co_uznasz_za_stosowne. Nie szanuję takich ludzi, robią z siebie szmaty już na tak prostym etapie jak proszenie o coś inną osobę.
Druga grupa to ludzie którzy sępią, ale normalnie, po ludzku. Podejdą, poproszą, podziękują. Nawet jeżeli nie podziękują to wiesz, że są ci wdzięczni. Poza tym możesz liczyć na sępienie od nich. Lubię takich ludzi. Oni mogą sępić cały czas. Nie przeszkadza mi to. Chętnie dzielę się z ludźmi tym co mam. Poza tym, przecież nie zbiednieje od tego że dam komuś jakiś drobiazg.
Sam, dość często jestem sępem, tyle że tej drugiej kategorii. Szanuję czyjąś pracę/pieniądze, więc gdy otrzymuję coś, to jestem wdzięczny.
PS: Zapewne większości ten wpis wydał się idiotyczny. Zgadzam się, nie jest za mądry, baaa, jest wręcz głupi. Jednak taki już jestem, że zwracał uwagi nawet na drobnostki, a że nie urodziłem się humanistą to nie moja wina, piszę tak jak potrafię, chyba można z moich wypowiedzi wywnioskować sens oraz emocje. Takie idiotyzmy pojawiały się i będą się pojawiać na tym forum. Takie są już moje paranoje
Pozdrawiam, lipa
Witam
Myślałem że po wyborach coś się zmieni. Ze człowiek, w oczach rządzących zacznie coś znaczyć. I co?? Chuja. Nadal słyszymy słowa, że nie możemy ulegać naciskom, że skala strajku nie może być równa skali podwyżek. Dobra zgadzam się. Ale kurwa, chuj mnie trafia jak widzę premiera, wicepremiera czy chuj wie jeszcze kogo, który zamyka drzwi przed ludźmi. Ludźmi, którzy jedyne co od niego chcą, to rozmowy. Rozmowy na normalnym, ludzkim poziomie. Chuj mnie trafia gdy słyszę, że premier nie ma czasu dla strajkujących, dobra, ma dużo zajęć, ale żeby nawet wicepremier czy odpowiedni minister nie miał czasu, to normalne olewanie narodu. Przecież premie, wicepremier czy minister od chuj wie czego jest właśnie od tego, by działać na korzyść narodu. Ale widząc to co się dzieje teraz, widać że wcale im nie zależy na jednostkach, chodzi im wyłącznie o ich własne dobro. Głos ludzi nie ma tu nic do gadania. Liczy się tylko polityka i omamianie ludzi. Przecież to jest chore. Chore jest to, że politycy nie działają na korzyść państwa. Chore jest to, że ludzie którzy są u władzy, nie dbają zupełnie o naród (a taki jest ich, konstytucyjny, zasrany, obowiązek), liczy się jedynie własna sprawa- utrzymanie się u władzy (czyt. korycie) Myślałem że rządy PO będą się czymś różnić od gumofilco-moherowo-rydzykowej koalicji. Jednak myliłem się, nadal obywatel traktowany jest śmieć. Ludzie, którzy są teraz u władzy, chyba zapomnieli o swoich obietnicach. Namawiałem ludzi na głosowanie na PO nie po to, by w państwie działo się to samo co za PiSu. Pora zająć cię naprawdę ważnymi sprawami. Panie Tusk, radzę nie liczyć na poparcie w wyborach prezydenckich z takim podejściem jak teraz. Wbrew pozorną, narów polski nie składa się z idiotów. Radzę przestudiować swój program wyborczy i stosować się do niego. Bo właśnie tego oczekują pańscy wyborcy.
Pozdrawiam, lipa
Witam
Kim jest przyjaciel?? „Osoba pozostająca z kimś w bliskich, serdecznych stosunkach; osoba okazująca komuś lub czemuś swoją sympatię, sprzyjająca czemuś”. To jednak definicja słownikowa, nie odpowiadająca w pełni na pytanie. Definicja nie odda uczuć jakie towarzyszą przyjaźni. Nie powie o tym ze na przyjaciela zawsze możesz liczyć. Nie wspomni o tym, że z przyjacielem możesz zarówno najebać się jak świnia czy porozmawiać o kłopotach z dziewczyną. Przyjaciel jest osobą która nigdy cię nie opuści. Nie chodzi to u jakieś szczególne wspieranie. Przyjaciel po prostu jest, żyje obok ciebie, jak każda inna osoba, jednak nie jest takim zwyczajnym człowiekiem. Jest kimś, na kogo zawsze możesz liczyć.
Dlatego bardzo cieszę się z faktu, że ja mam prawdziwych przyjaciół. Nie szczędzą mi oni krytycznych uwag, ale przecież od tego są. Czasami tylko zastanawiam się co nas połączyło. Kłaku- skate, hip-hop, rap, poglądy czysto hedonistyczne. Gadzina- bez grupy, reggae, trochę punk , rock, poglądy bliżej niezidentyfikowane (po prostu świr). Ja- metal, rasta, reggae, punk, rock, metal, poglądy bardzo popierdolone (więcej na stronie O mnie). I co mogło połączyć takich odmieńców?? No właśnie nie wiem. Być może do przyjaźni nie jest potrzebna zgodność charakteru?? Może to co myślimy nie ma nic wspólnego z tym, kogo upatrzymy jaką naszą ofiarę niedoli, czyli tego nieszczęsnego przyjaciela?? Mam nadzieję że nigdy nie poznam odpowiedzi na te pytania. Bo po co?? Mam przyjaciół na których zawsze mogę liczyć. I to jest ważne, że w ciężkiej chwili nie jestem sam. Miałem już okazję potwierdzić stwierdzenie że „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”, nie zawiodłem się
Mając dotychczasowy bagaż doświadczeń stwierdzam, że przyjaźń to najważniejsze uczucie w życiu człowieka. Nie, nie miłość. Przyjaźń!
Pozdrawiam, lipa
Witam
Dzisiaj chciałbym przedstawić wam piękny wiersz. Nie mam zamiaru pisać jego interpretacji. Ten, kto chce to zrobić, zrobi to po swojemu. Wydaje mi się że słowa są tak proste, a zarazem głębokie w swoim przekazie, że każdy myślący człowiek wyciągnie z nich sens. Wiersz w wersji śpiewanej usłyszeć można w wykonaniu zespołu Akurat (Akurat – Do prostego człowieka)
Julian Tuwim – Do prostego człowieka
Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy “do ludności”, “do żołnierzy”
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić “historyczną racją”,
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę – bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab – kwiatami
Obrzucać zacznie “żołnierzyków”. -
- O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z pannami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: “Broń na ramię!”,
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
“Bujać – to my, panowie szlachta!”
Pozdrawiam, lipa