marzec 2009


Jesli nie chcesz - Kazik Staszewski

Tak, tak, tak, każden jeden otaczany
System każde życie chciałby włożyć w swoje ramy
Nieustanna opresja w każdym rytu aspekcie
Stała obserwacja przy każdym obiekcie
Egzekucja każdej sfery życia człowieka wolnego
Prowadzi do stworzenia niewolnika posłusznego
Nagrodą dla którego są chleb i igrzyska
Aparat systemu humorem tryska

Idea bycia wolnym cała pełna ograniczeń
Tworzona wobec ciebie cała długa lista życzeń
Nakazów, zakazów, wszelakich powinności
Prawo decyzji to sobie tak rości
Tworzy pędy zależności dużej i małej
Zabijana indywidualność w rzeczy samej
Idealna postawa jest słaba i chwiejna
Sytuacja nie jest jednak zupełnie beznadziejna

Jeśli nie chcesz wojska – tedy tam nie idź
Jeśli nie chcesz być posłuszny – staraj się nie być
Jeśli nie chcesz religii – wtedy nie chciej jej mieć
Jeśli nie chcesz być ślepy – naucz się widzieć
Jeśli nie chcesz wybierać – wtedy tam nie chodź
Jeśli nie chcesz polityki – sam prawdy dochodź
Jeśli nie chcesz być pod batem – jakoś się hartuj
Jeśli nie chcesz się ścigać – wtedy nie startuj

Rok za rokiem rozwiązania systemowe
Zarastają paraliżem aktywności nowe
Czego dobrze nie znają to jest podejrzane
A więc ciągła asekuracja na wszelki wypadek
Potem sytuacja pełna mega sprzeczności
Nie spełniają wobec ciebie podstawowych powinności
Zbrodnia to nie zbrodnia kiedy nie jest ukarana
Ta kurwa taka głupia jest czy taka cwana?
Mnoży się urzędników bezustannie populacja
W sporach z nimi nie stoi po twojej stronie racja
Otłuszczona kasta na twojej pracy pasożytuje
Co się da zagarniając udaje, że pracuje
Dla ciebie i dla mnie, to łatwo zobaczyć
Gdzie się który odezwie to będzie jednak znaczyć
Że możliwa na szczęście jest wersja kolejna
Sytuacja nie jest jednak zupełnie beznadziejna

Jeśli nie chcesz wojska – tedy tam nie idź
Jeśli nie chcesz być posłuszny – staraj się nie być
Jeśli nie chcesz religii – wtedy nie chciej jej mieć
Jeśli nie chcesz być ślepy – naucz się widzieć
Jeśli nie chcesz wybierać – wtedy tam nie chodź
Jeśli nie chcesz polityki – sam prawdy dochodź
Jeśli nie chcesz być pod batem – jakoś się hartuj
Jeśli nie chcesz się ścigać – wtedy nie startuj

Tak, tak, tak, system skrytej agresji
Poddaje wszystkich bez wyjątku swoistej impresji
Podobnymi narzędziami konstruowanej
Raz za razem na każdym testowanej
Dla zmylenia przeciwnika wymieniają nadbudowę
Co jakiś czas instrumenty są gotowe
To sprawia, że to wszystko może wydać się różne
To może być poprzeczne, a tamto podłużne
To pomyłka typowa, to jest jedno i to samo
Dwa lub trzy oblicza takiego samego programu
Może cztery albo pięć, to zależy co, gdzie, kiedy
Nowotwór ma zawsze takie same potrzeby
Mogą być jeszcze większe, mniejsze być już nie mogą
System się posuwa jednokierunkową drogą
I zawrócić nie potrafi, poza tym jest za duży
W interesie to nie jego kiedy sam on sobie służy

Jeśli chcesz odpocząć – pojedź nad morze
Jeśli chcesz zobaczyć – patrzaj w kolorze
Jeśli chcesz się zmienić – wymień nazwisko
Jeśli chcesz być pod wodą – kup se peryskop
Jeśli chcesz pomyśleć – to zacznij wreszcie
Jeśli chcesz samotności – nie szukaj jej w mieście
Jeśli chcesz mieć kaca przy końcu swego życia
Rób co ci każą i nie wychodź z ukrycia

Taka krótka refleksja mnie naszła. Czy ocena z religii zaczęła się wliczać do średniej bo to religijny kraj? Czy może by wypłoszyć z tej lekcji „odmieńców” którzy mogą powiedzieć cos niezgodnego z jednymi słusznymi poglądami? Ludzi którzy przeciwstawią się indoktrynacji i kłamstwom, którzy zagną klechę? Osoby które mają coś do powiedzenia, ale nie chcą się babrać w zadania typu „hasło reklamowe kościoła”. Bo takie osoby są niebezpieczne. „Są jak bakterie” jak to jeden ksiądz kiedyś ładnie określił.

Skulony w jakiejś ciemnej jamie smaczniem sobie spał
I spały małe wilczki dwa – zupełnie ślepe jeszcze
Wtem stary wilk przewodnik, co życie dobrze znał
Łeb podniósł, warknął groźnie, aż mną szarpnęły dreszcze
Poczułem nagle wokół siebie nienawistną woń
Woń, która tłumi wszelki spokój, zrywa wszystkie sny
Z daleka ktoś gdzieś krzyknął nagle krótki rozkaz – goń!
I z czterech stron wypadły na nas cztery gończe psy!

Obława! Obława! Na młode wilki obława!
Te dzikie, zapalczywe, w gęstym lesie wychowane!
Krąg śniegu wydeptany! W tym kręgu plama krwawa!
Ciała wilcze kłami gończych psów szarpane!

Ten, który na mnie rzucił się, niewiele szczęścia miał
Bo wpadł prosto mi na kły i krew trysnęła z rany
Gdym teraz – ile w łapach sił – przed siebie prosto gnał
Ujrzałem małe wilczki dwa na strzępy rozszarpane!
Zginęły ślepe, ufne tak, puszyste kłębki dwa
Bezradne na tym świecie złym, nie wiedząc kto je zdławił
I zginie także stary wilk, choć życie dobrze zna
Bo z trzema na raz walczy psami i trzech ran na raz krwawi.

Obława! Obława! Na młode wilki…

Wypadłem na otwartą przestrzeń, pianę z pyska tocząc,
Lecz tutaj także ze wszech stron – zła mnie otacza woń!
A myśliwemu co mnie dojrzał już się śmieją oczy
O ręka pewna, niezawodna podnosi w górę broń!
Rzucam się w bok, na oślep gnam, aż ziemia spod łap tryska
I wtedy pada pierwszy strzał, co kark mi rozszarpuje
Wciąż pędzę słyszę jak on klnie i krew mi płynie z pyska
On strzela po raz drugi! Lecz teraz już pudłuje!

Obława! Obława! Na młode wilki…

Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las,
Lecz ile szczęścia miałem w tym to każdy chyba przyzna
Leżałem w śniegu, jak nieżywy długi, długi czas
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna!
Lecz nie skończyła się obława i nie śpią gończe psy
I giną ciągle wilki młode na całym wielkim świecie
Nie dajcie z siebie zedrzeć skór! Brońcie się i wy!
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!

Obława! Obława! Na młode wilki…

Silesian 04.SoundSystem - WYSCIG SZCZUROW feat. Tallib Mc

Wyścigi szczurów tak naprawdę okazało się wyglądają czasami w sposób dość makabryczny, bo szczury biegnąc do celu zaczynają walczyć między sobą w taki oto sposób, że nie chodzi o to który dobiegnie szybciej czy który szybciej biegnie ale one po drodze walczą ze sobą i zwycięzcą pozostaje ten który po prostu zagryzie po drodze przeciwników.

Każdy biegnie przed siebie
Pościg za kasą nigdy nie skończy się
Taki świat stworzyliśmy sobie sami
Urodzimy się i jesteśmy na to skazani
Pamiętaj.
Każdy tyra jak może by było lepiej
Nie zatracaj się w tym
Bo owinie się w okół ciebie
Nie wszystko możesz znaleźć
Na półce w sklepie
Ważniejszy jest człowiek
Nie papier puszczony w obieg

Bo wiesz, że nie da się tak żyć żeby nie grzeszyć
Naturalne rzeczy przestają człowieka cieszyć
Jesteśmy wciąż uwięzionymi istotami
Do tego te więzienia budujemy sobie sami
Cały czas w brudny grzech uciekamy
W ten sposób najczęściej się pocieszamy
Dlatego warto zastanowić się
Dokąd tak naprawdę nasza droga biegnie
Czy to nie jest highway to hell
Tak naprawdę nikt tam znaleźć się nie chce
Bóg dawał nam szansę już nie raz
A my wciąż tylko marnujemy jego czas

Każdy biegnie przed siebie…

Nie każdy z nas to wie
Że nie wszystko złoto co świeci się
Afrykanie żyją za dolara dziennie
A nam ciągle mało, chcemy więcej
Pieniądz potrzebny by godnie żyć
Ceny z nieba a płacimy krocie za nic
Wytworzone potrzeby wychodzą jak z mgły
Lecz nadzieja się tli, że nadejdą lepsze dni
Jak pieniądze masz – nie mówię, że to źle
Tylko czego dzieli nas, wytwarza takie różnice
Wyścig szczurów ciągle trwa – nieustanny bieg
Też chciałbym je mieć, by o jutro mniej martwić się
Nie za wszelką cenę, na pewno nie po trupach
Rodzinie swej zapewnię, tyle ile mi się uda
Misję swą wypełnię, choć przede mną droga długa
Idę swoim tempem by nie zabrakło sił

Każdy biegnie przed siebie…