15. Kaczmarski, Gintrowski, Lapinski - Wloczedzy

Wchodzimy z twarzami zdrowymi od mrozu,
Siadamy przy ogniu tańczącym z radości,
Ścieramy z nadgarstków odciski powrozów,
Wołamy o wino i chleb, i tłustości,
Spod ścian patrzą na nas w milczeniu miejscowi
Napięci, na wszystko gotowi.

Wchłaniamy łapczywie wielkimi kęsami,
Łykamy alkohol aż warczy nam w grdykach,
Bekniemy czasami, pierdniemy czasami,
Aż z ław w ciepło wzbija się woń wędrownika
I płynie pod ściany miejscowych jak ręka
Co mówi – przestańcie się lękać.

Śpiewamy piosenki o drodze i pracy,
O braku pieniędzy i braku miłości,
Podnoszą się ze snu miejscowi pijacy,
Słuchają oczami rozumnej przeszłości,
Ktoś wstanie, podejdzie, zapyta – kto my?
– My dzieci wolności, bezdomne my psy.

Przysiądą się stawiać i pytać nieśmiało
Gdzie dobrze, gdzie lepiej, a gdzie pieniądz rośnie?
I plączą się cienie pod niską powałą
I coraz jest ciaśniej i duszniej, i głośniej,
Bo oto włóczędzy z przeszłością swą mroczną
Dla ludu się stają wyrocznią.

Mówimy o wojnach w dalekich krainach,
Zmyślamy bogactwa zdobyte, stracone,
Słuchają jak mszy, dolewają nam wina,
I dziewki przysiądą się też, ośmielone,
Do ognia dorzuci przebiegły gospodarz:
Noc długa korzyści mu doda.

Rozgrzani, snujemy niezwykłą opowieść
Zazdroszcząc im tego, że tacy ciekawi,
Choć mają, co każdy tak chciałby mieć człowiek,
A za – byle co – już gotowi zastawić
By włóczyć się, szukać i błądzić jak my
I żyć bez pór roku, bez nocy i dni.

Pijemy i każdy już ma coś na oku –
Ten nocleg w piekarni, ten pannę piersiastą,
Świt znajdzie nas znowu za miastem na stoku,
Gdzie nikt tak naprawdę nic nie ma na własność,
A wam pozostanie piosenka i sny:
„My dzieci wolności, bezdomne my psy…”

 

 

Tęsknię…

Psy Wojny - Mój mały świat

Chciałem stworzyć swój mały świat
świat bez wojen i przemocy
lecz zobaczyłem w oddali blask
cywilizacji wielkie kroki

kroczyła dumnie niczym śmierć
i podkutymi buciorami
deptała ten mój mały świat
spowity lasem i kwiatami

umarły więc marzenia me
umarła też ma dusza
i tylko został zgliszczy trakt
po którym hula wiatr

Z dedykacją dla pewnej ślicznej kobiety która z lubością zabija me kochanki.

Zabili Mi Żłówia - Kwiatek

Na mojej półce zdycha mały kwiatek
Któż mi pomoże tego się nie dowiem
na mojej półce zdycha mały kwiatek
i już ostatni więdnie jego płatek

Kto mi pomoże, kto go uratuje ?
tego ja nie wiem, i mu bardzo współczuje
lecz w pewnej chwili ktoś powiedział mi do ucha
że kwiatek będzie zdrowy jeśli go wysłucham

Zgodziłem się i słucham głosu tego
mówi, że wody muszę wlać do niego
wlałem ja wody patrzę a on gnije
za dużo wody, to kwiatka zabije

Wtedy głos słyszę, myślę gdzie się skryję ?
A ten mi mówi ja cię zaraz zabije
morał jest taki kwiatki ty podlewaj
lecz nie za dużo, bo się ktoś pogniewa

Jacek Kaczmarski - Walka Jakuba z aniołem

A kiedy walczył Jakub z aniołem
I kiedy pojął że walczy z Bogiem
Skrzydło świetliste bódł spoconym czołem
Ciało nieziemskie kalał pyłem z drogi
I wołał Daj mi Panie bo nie puszczę
Błogosławieństwo na teraz i na potem

A kaftan jego cuchnął kozim tłuszczem
A szaty Pana mieniły się złotem

On sam zaś Pasterz lecz o rękach gładkich
W zapasach wołał: Łamiesz moje prawa
I żądasz jeszcze abym sam z nich zakpił
Ciebie co bluźnisz grozisz błogosławił! –

A szaty Pana mieniły się złotem
Kaftan Jakuba cuchnął kozim tłuszczem

– W niewoli praw twych i w ludzkiej niewoli
Żyłem wśród zwierząt obce karmiąc plemię
Jeśli na drodze do wolności stoisz
Prawa odrzucę precz a Boga zmienię!

I w tym spotkaniu na bydlęcej drodze
Bóg uległ i Jakuba błogosławił
Wprzód mu odjąwszy władzę w jednej nodze
By wolnych poznać po tym że kulawi

orkiestra na zdrowie - jest los - 01. niebojka

Przywołuję przed siebie
Cały wielki strach
Aby pozbawić go mocy
Niepokojenia mnie
I śpiewam :

Nie boję się niczego złego
Nie boję się niczego złego
Nie boję się niczego złego
Niebo jest
Nie boję się niczego złego
Nie boję się niczego złego
Nie boję się niczego złego
Ziemia jest
Nie boję się niczego złego
Nie boję się niczego złego
Nie boję się niczego złego
Ogień jest
Nie boję się niczego złego
Nie boję się niczego złego
Nie boję się niczego złego
Woda jest

Najwyższa dobroć jest jak woda
Wszystkim jednakowo sprzyja
I bez szmeru podąża w miejsca
Przez człowieka wzgardzone
Nie boję się niczego złego
Woda jest

Nie boję się nie boję się nie boję się
Jeśli czasem się przydarza
Zwykły ludzki strach
Staram się zawsze umieć śpiewać tę
Oswojoną pioseneczkę
I wtedy hej !
Lęku jakby trochę mniej , hej !
Lęku jak by mniej więc śpiewam
Nie boję się niczego złego
Nie boję się gdy widzę niebo
Nie boję się przeznaczenia
Nie boję się gdy pod nogami ziemia
Nie boję się nie boję
Nie boję się gdy czuję ogień
Nie boję się gdy cała przyroda
Nie boję się
Woda jest

Niebo, ziemia, ogień, woda

Najwyższa dobroć…..

We don’t need no education.
We don’t need no thought control.
No dark sarcasm in the classroom.
Teacher, leave those kids alone.
Hey, Teacher, leave those kids alone!
All in all it’s just another brick in the wall.
All in all you’re just another brick in the wall.

We don’t need no education.
We don’t need no thought control.
No dark sarcasm in the classroom.
Teachers, leave those kids alone.
Hey, Teacher, leave us kids alone
All in all you’re just another brick in the wall.
All in all you’re just another brick in the wall.

Na chwałę nerwów mojego brata

Trzy poskręcane brzozy
płaczą z zimna
już wszystkie liście wypłakały,
dąb, jak to na boga przystało
walczy
jednak powoli przegrywa
wykrwawia resztki radości.
Tak oto nieubłaganie
odchodzi listopad
z nim resztki zieleni
jedynie słońce
cichy bohater
będzie rozśmiewać
zimową herbatę.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.